ROWER SKRACA DYSTANS DO CZŁOWIEKA A LUDZIE SĄ NAJCIEKAWSI

960

Podróżnik rowerowy z zamiłowania, farmaceuta z zawodu i dziennikarz z wykształcenia Artur Zygmuntowicz na spotkaniu 19 października 2016 w Bibliotece Jesiennej z dużym poczuciem humoru opowiadał o przygodach podczas wspólnej z kolegami podróży na dwóch kółkach po wschodniej Polsce i zachęcał do przeczytania książki „Ziemia o ludzkiej twarzy” będącej podsumowaniem tej wyprawy.

„Doskonała książka dla tych, którzy myślą, że znają Polskę Wschodnią oraz dla tych, którzy jej jeszcze nie odkryli. Spotkania z pełnymi pasji, pozytywnymi ludźmi, których optymizm nie ma sobie równych. W większej części książka jest reportażem, a miejscami nietypowym przewodnikiem”

Pomyślałem, żeby pokazać Polskę Wschodnią od innej strony

Cały czas spotykam ludzi, którzy byli po kilka razy w Tajlandii, Turcji czy Chorwacji, a w życiu nie byli na wschodzie Polski. Kiedy pytam dlaczego nie chcą tam jechać, słyszę „ A po co? Tam tylko lasy i bezdroża”. Jestem przesiedleńcem ze wschodu naszego kraju, wychowałem się w Białymstoku, wrocławianinem jestem od dwunastu lat, istnieje kilka dobrych lektur pokazujących dzisiejszy polski wschód od strony przyrodniczej, historycznej, ja chciałem pokazać ją poprzez ludzi, którzy tam żyją. Rower skraca dystans do człowieka, a ludzie są najciekawsi. Najpierw ustaliłem trasę, następnie szukałem w lokalnej prasie o ciekawych ludziach, o „romantykach i pozytywistach”, ludziach, którzy o czymś marzyli i to w zrealizowali w rzeczywistości. W efekcie w każdym punkcie trasy miałem dwóch, trzech kandydatów do rozmowy.

Też improwizacja

Jednak ponieważ taka podróż, to nie tylko spotkania umawiane, ale też improwizacja, to w ostatnim odcinku podróży chcieliśmy z kolegami spotkać się z kimś nieumówionym. Najlepszym źródłem informacji w małych miejscowościach są fryzjerzy, taksówkarze, kelnerzy, oni wiedzą wszystko. W Lubaczowie zapytaliśmy o człowieka, który planował zrobić coś oryginalnego, twórczego, tak polecono nam wybrać się do Horyńca Zdroju i dowiadywać się o największego horynieckiego jajcarza. Jadąc sobie, po drodze myśleliśmy, że to będzie jakiś showman ludowy, kabareciarz. Na miejscu nikt nie potrafił nam wskazać kto i gdzie. Wchodzimy do miejscowego zakładu fryzjerskiego i pani mówi „Jaki tam jajcarz, może wam chodzi o drapacza jaj?”. Oczy nam się zaświeciły. Czy on się drapie w jakiś oryginalny sposób, czy to nietypowa usługa, która świadczy innym? W ten sposób trafiliśmy do Leszka Kłysewicza, artysty samouka, który używając wierteł dentystycznych rzeźbi z jaj misterne dzieła sztuki.

Pozytywni ludzie

W książce przedstawiam wielu „romantyków i pozytywistów”. Dla przykładu kilkoro z nich: Jola i Robert Jareccy na krańcu Polski założyli, najmniejsze znane mi, kino „Końkret” , Zbigniew Atras z zawodu dyspozytor pogotowia z zamiłowania entuzjasta historii lokalnej i przewodnik, autor fantazyjnej wersji historii Krasnegostawu „Bajdy wierutne”, Andrzej Lipowicz z Terespola, któremu wstyd że jego miejscowość jest w reszcie Polski postrzegana tylko z perspektywy wódki i przemytu , i który postanowił to zmienić zakładając muzeum Prochownia Terespol, Elżbieta i Zbigniew Aftarukowie, technik dentystyczny i kucharz z zawodu zamarzyli aby stworzyć na nowo polski dwór, jako rozsadnik czegoś dobrego, pozytywnego, bo „nasz kraj potrzebuje elity” , organizują u siebie rajdy rowerowe, koncerty jazzowe, i plenery malarskie, Beata Harris z Ostrowska, po latach powróciła z Anglii i podniosła z ruiny dawny rodzinny pałac, organizuje kiermasze rolnicze, edukację w nowoczesnych metodach rolniczych, a w życiu żałuje tego, że nie nauczyła swoich dzieci języka polskiego, Przemysław Łapiński, Kamil Borowski i Hubert Czochański, w Białymstoku ze swojej własnej inicjatywy zajęli się reintrodukcją sokoła wędrownego.

 Renata Szpyra

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułJAZZOWY FEELING
Następny artykułAMERICAN FILM FESTIVAL

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here