SOUNDS OF BRESLAU

439

Wprawdzie wątpię aby dźwięki jakie zabrzmiały 25 listopada we wrocławskim Alive nawiązywały jakoś do „breslałowskiego soundu”, ale po pierwsze tego nie pamiętam, a po drugie  przed 1979 słuchałem Boney M i Eruption…

To jednak nieistotny szczegół. Ważniejsze, że na kameralnej scenie Alive zagrały kapele, których  muzycy  są posiadaczami zdecydowanie odległych numerów pesel, ale łączy ich energia, punkowe korzenie muzyczne 😉 i  trzeźwa ocena rzeczywistości (spokojnie, jak ktoś  chciał się napić piwa, to nie było problemu).

Nie zabrakło publiki. Ciasne Alive zgromadziło ponad setkę miłośników alternatywnych dźwięków. Spodziewałem się, że będą to tylko przedstawiciele  roczników 60-70. Oczywiście punkowych weteranów nie zabrakło, ale sporo było młodych,  to znaczy dwudziestolatków 😉

Zapewne dzięki młodej kapeli pod wdzięczną  nazwą PEWEX. Skąd oni wpadli na taką archeonazwę??? Nieistotne. Ważne, że zaatakowali ścianą miłych dźwięków. Co grali? Na przykład coverowali Ramonsów. Czyli prawidłowo.  Brawo młodzieży!

FAK IHR przeniósł  nas w okolice brudnego, garażowego punk rocka już po raz trzeci. Nie zabrakło „Kodowca”, „Wałęsy” czy „Czarnego marszu”. Mocne, aktualne teksty.

FAK IHR to ekipa, która nie wymięka, jak  wielu w tych rozmamłanych czasach… Kajtek zdradza, że prace  nad kolejną płytą są  już zaawansowane, więc kto wie, kto wie…

 

Może w przyszłym roku  koncerty FAK IHRA będą częściej, no i przede wszystkim kapela pokaże się poza Wrocławiem. Polecam!

CITY COMBAT widziałem  na żywo tylko raz i to kilka lat temu. Byłem ciekawy czy rzeczywiście, tak jak kapela napisała na swoim fp,  odleciała w metalowe okolice. Owszem, jest metalicznie 😉 , ale całkiem sympatycznie. No i jest tam jednak sporo punkrocka 😉 .

Zdecydowanie CITY COMBAT muszę posłuchać w nieco lepszych warunkach, żeby jeszcze wyłapać o czym śpiewają.

Ich profil  „zalajkowałem” (co za czasy…), to i o koncertach  będę miał na bieżąco info.

W kategorii „imidż” zdecydowanie w Alive wygrali panowie  z The Trolls.  Ich charakterystyczny wygląd sugerował konkretną muzę i tak właśnie było. Trolsi dają radę (fotki nie ma bo cholera bateria padła 😉 ). Odjazd jest konkretny. Teksty OK.  Eksplozja punkowej energii. Dlaczego  ja ich wcześniej  nie znałem??? Ech, starość, lenistwo… Teraz czekam  a ich kolejny koncert w okolicy. No i płytę gdzieś  namierzę. Warto mieć  na półce, a nie tylko ściągnięte  pliki na kompa.

 

Marek Szpyra

Zdjęcia Renata Szpyra

 

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułMOCNO WE WROCŁAWIU
Następny artykułDĘBSKI I JURKSZTOWICZ

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here