LUBICIE KMINEK?

189

Kminek to niezwykły projekt muzyczny, który powstał z marzeń i miłości do muzyki, obrazu, słowa. Pochodzący z Legnicy zespół jest rzadkim na polskiej scenie przykładem dobrego chill out′u i zmysłowej elektroniki. Jest delikatny, kobiecy, piękny. Debiutancka płyta „Kminek 34” ukazała się pod koniec ub. roku i zbiera świetne recenzje. Piosenki Kminka grają stacje radiowe, zespół gościł m.in. w radiowej Trójce, Radiu dla Ciebie czy TVP. Kminkiem zachwycił się Ray Wilson, wokalista kultowej grupy Genesis, a Lao Che zaprosili ich na swój koncert w Krakowie. 

Rozmawiamy z MICHALINĄ MARUNIAK, wokalistką i współtwórczynią KMINKA.

Wywiady, zaproszenia do mediów, mnóstwo słów uznania i dobrych recenzji. Spodziewaliście się takiego przyjęcia debiutanckiej płyty?

– Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie! Kminka wymyślił kilka lat temu Jurek Delwo. Niesieni wspólną myślą długo tworzyliśmy muzykę, którą po prostu czujemy, zgodną z naszymi emocjami, Nazwaliśmy projekt Kminek – bo raz, że lubimy tę przyprawę a dwa, że czuliśmy, iż ta muzyka to totalne „rozkminianie” naszych artystycznych wizji. Nie opieraliśmy się na opiniach innych, nie chcieliśmy robić muzyki pod radio czy telewizję. Tymczasem okazało się, że Kminek spodobał się także innym! Nie mam nawet słów żeby powiedzieć, jak bardzo nieoczekiwana i jednocześnie cudowna jest dla nas ta wartość dodana. Dodała nam skrzydeł!

Które z wydarzeń promujących płytę było do tej pory najbardziej emocjonując?

– Wywiad w radiowej Trójce. Mimo różnych zawirowań, to dla mnie wciąż najbardziej kultowa stacja radiowa w Polsce. Kształtowała gusta muzyczne kolejnych pokoleń. I nasz Kminek został tam zaproszony! To było niesamowite przeżycie.

Gdybyś miała ulokować Kminek muzycznie, co byś powiedziała?

– Dla mnie Kminek to tęsknota za spokojem, ucieczka do wyciszenia i innego świata. Na co dzień żyję totalnie inaczej niż słychać to w dźwiękach Kminka, dlatego uwielbiam kminkowy świat. Cudnie się w nim czuję i cudnie w nim odpoczywam.

Co to znaczy, że żyjesz totalnie inaczej? Jesteś delikatna, subtelna, masz ciepły głos. Pasujesz jak ulał do tej muzyki i bardzo kobiecych tekstów.

– Bo pozory mylą (śmiech). Ja mam zdecydowanie męski charakter, znam się na męskich zajęciach. Męski świat jest moim światem, a bodaj ostatnią rzeczą, którą można o mnie powiedzieć, to że jestem eteryczna i zwiewna. A te piękne, kobiece teksty, pisze… Jurek Delwo. On jest też autorem muzyki i aranżacji – część jest moja, część Pawła Zająca, lub nasza wspólna. Ale faktycznie w naszym zespole wszystko stoi na głowie: mający niezłą posturę Jurek jest wrażliwcem, ja twardo stąpam po ziemi. Muszę jednak wyznać, że od dziecka byłam nieśmiała i rozmarzona. Tej twardości nauczyło mnie życie. Ale przy muzyce Kminka czuję, że wracam do siebie prawdziwej. Dlatego uwielbiam „odpływać” w kminkowy świat.

Masz męża i dwóch synków. Dopingują cię?

– Gdy widzą mnie na scenie, słyszą w radiu czy na płycie, to jest wielka radość i czuję bijącą od nich dumę. Ale droga do tego nie jest na co dzień prosta – wiąże się z myślami błądzącymi niekoniecznie wokół garnka z zupą, częstymi nieobecnościami w domu. I wtedy nie jest różowo: mąż wywraca oczami, chłopcy marudzą, że mama znowu gdzieś wychodzi. Serce mam często rozdarte. Ale nie umiałabym żyć bez muzyki! Bez niej byłabym nieszczęśliwa i nie umiałabym dawać szczęścia bliskim. Staram się więc godzić życie rodzinne z artystycznym najlepiej, jak potrafię.

(fot.arch.kminek)

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułSTRUKTURY KOBIECE
Następny artykułALE ODJAZD!!!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here